Projekt "Odlotowe miasta Świdnica i Trutnov"

     „Odlotowe miasta - Świdnica i Trutnov” i pionierskie lotnictwo

„Odlotowe miasta - Świdnica i Trutnov” to kolejny projekt, który wspólnie zrealizują dwa partnerskie przygraniczne miasta współpracujące ze sobą od ponad 20 lat. Projekt dofinansowany jest z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego Programu Współpracy Transgranicznej 2014 - 2020 Interreg V - A Republika Czeska - Polska oraz budżetu państwa za pośrednictwem Euroregionu Glacensis.

Tym razem celem wspólnych działań polskiej Świdnicy i czeskiego Trutnova jest rozwój potencjału turystycznego polsko-czeskiego pogranicza w oparciu o dziedzictwo kulturowe i legendę słynnego mieszkańca Świdnicy, asa lotnictwa I wojny światowej, Manfreda von Richthofena - Czerwonego Barona oraz konstruktora samolotów Tauber i lotnika Igo Etricha, który związany był z Trutnovem.

W ramach projektu realizowanego w oparciu o wspólny motyw przewodni, jakim jest pionierskie lotnictwo, zorganizowanych zostanie szereg działań wśród najważniejszych będzie budowa repliki samolotu Fokker DR 1 – podobnej do tej na jakiej latał „Czerwony Baron”, budowa placu zabaw dla dzieci w kształcie samolotu Tauber, a także aktywności mających na celu promowanie i propagowanie tych obiekty oraz związanych z nimi historycznych lotników.

Turyści i mieszkańcy obu miast współpracujących ze sobą przy projekcie „Odlotowe miasta – Świdnica i Trutnov” będą mieli okazję obejrzeć wystawy dotyczące Manfreda von Richthofena  oraz  Igo  Etricha,  przespacerować  się  nowymi  tematycznymi  trasami turystycznymi, wziąć udział w wizycie studyjnej czy w zabawie, jaką jest quest. Po wytyczeniu przez Świdnicę trasy turystycznej „Śladami Czerwonego Barona” miasto to opracuje materiały marketingowe – ulotki, mapki, quest, malowanki, pocztówki, trasę w aplikacji mobilnej – które wyda, by promowały trasę, nową atrakcję jaką będzie replika samolotu Fokker DR 1 oraz zrealizowany projekt.

Projekt „Odlotowe miasta - Świdnica i Trutnov'' realizowany będzie w okresie od 1 kwietnia 2018 roku do końca marca 2019 roku. Wysokość dotacji, jaką na niego pozyskała Świdnica, wynosi 29982,00 euro, w tym 25484,00 euro z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz 1499,10 euro, 2998,20 euro z budżetu gminy z budżetu państwa, budżetu państwa za pośrednictwem Euroregionu Glacensis.

Manfred von Richthofen - krótka biografia.

Manfred von Richthofen to niemiecki lotnik, największy as myśliwski okresu I wojny światowej, który odniósł 80 zwycięstw powietrznych oficjalnie uznanych. Zginął  w walce 21 kwietnia 1918 w nad Sommą, na terenie Francji. Po śmierci cztery razy zmieniano miejsce jego pochówku. Ostatecznie spoczął w rodzinnym grobowcu w Wiessbaden.Jego znakiem rozpoznawczym był czerwony Fokker, od którego to koloru Richthofen zdobył swój wojenny przydomek „Czerwony Baron”, Słowo „baron” wiązało się z kolei z jego arystokratycznym pochodzeniem – rodzina Richthofenów to byli bogaci posiadacze ziemscy. Manfred urodził się w Kleinburgu, na obszarze dzisiejszej dzielnicy Borek we Wrocławiu. Wzorem ojca odbył staranne wieloetapowe wojskowe wykształcenie i wychowanie. W 1901 roku rodzina Richthofenów przeprowadziła się z Wrocławia do Świdnicy. Manfred miał wówczas 9 lat. Zamieszkali w willi (stojącej do dziś) przy ulicy Sikorskiego 19.

Świdnica – jak można ocenić czytając jego wspomnienia i listy – zajmowała ważne i wyjątkowe miejsce w jego życiu. Zawsze z sentymentem do niej wracał, także wtedy gdy opuścił rodzinny dom, gdy wybuchła I wojna światowa. Tu w rodzinnym mieście, bo tak je nazywał, regenerował siły. Tu przyleciał, po zdobyciu licencji pilota pod koniec 1915 roku na rodzinne święta, by pochwalić się, że z kawalerii przechodzi do sekcji lotnictwa.

W lotnictwie bojowym szybko okazało się, że ma ogromny talent. O jego zwycięstwach odnoszonych w trakcie wojny rozpisywała się prasa na całym świecie, także ta wychodząca w ówczesnej Świdnicy. W ojczystym mieście, czyli ówczesnej Świdnicy, jego pamięć po śmierci uczczono najpierw skromnym głazem, a następnie wystawnym pomnikiem – nazywanym za naszych czasów mauzoleum.

W 1933 roku w rodzinnym domu Richtofenów, matka otworzyła muzeum poświęcone pamięci dwóch nieżyjących już wtedy braci lotników – Manfreda i Lothara.

Współczesna Świdnica nadal jest jednym z niewielu miejsc na świecie, w którym istnieje najwięcej materialnych śladów dotyczących „Czerwonego Barona” , słynnego na całym świecie asa lotnictwa myśliwskiego z czasów I wojny światowej. To właśnie tutaj mieści się jego rodzinny dom, kamień upamiętniający jego śmierć, miejsce, w którym pochowany jest jego ojciec i brat Lothar, byłe gimnazjum, do którego uczęszczał, a od niedawna także trasa turystyczna poświęcona tej postaci, której jednym z punktów jest wybudowana w ramach projektu „Odlotowe miasta – Świdnica i Trutnov” replika samolotu Fokker Dr 1.

Dom Czerwonego Barona.

Przy ulicy Sikorskiego pod numerem 19 (dawniej Striegauer Straße 10) stoi dawna willa Richthofenów, do której przeprowadzili się w 1901 roku wyjeżdżając z Wrocławia. Nowy, duży dom Richthofenów, przy którym znajdował się ogród i stajnie z końmi, usytuowany był wówczas na obrzeżach miasta, tuż przy malowniczym, zagospodarowanym z słynną niemiecką precyzją i porządkiem 8-hektarowym parku, jaki stworzono na części dawnych umocnień Twierdzy Świdnickiej.

Obecnie jest to okazały dom, który czasy świetności ma już za sobą. Dom historia. Dom, na podwórzu którego bawił się Manfred von Richthofen znany później jako Czerwony Baron z rodzeństwem, w ogrodzie którego zasiadała rodzina Richthofenów i celebrowała wspólne chwile. Dom, w którym w roku 1933 matka Czerwonego Barona Kunigunde Richthofen otworzyła muzeum poświęcone jemu oraz jego nieżyjącego już wtedy bratu – Lotharowi. W czasach gdy dom należał do Richthofeów – zajmował dużo większy obszar zielony wokół niż dotychczas. Miał ogromny ogród, a na jego tyłach mieściły się stajnie z końmi.

Obecnie na terenie ogrodu z przodu domu obejrzeć można kamień, jakim w 1918 roku ówcześni mieszkańcy Świdnicy upamiętnili śmierć sławnego lotnika, a także kamień wraz z płytą ufundowaną współcześnie, której inskrypcja przypomina o tym, że w tym domu mieszkał najsłynniejszy na świecie as lotnictwa myśliwskiego  - Czerwony Baron.

 

Kamień upamiętniajacy Czerwonego Barona.

Trzy miesiące po śmierci Czerwonego Barona mieszkańcy Świdnicy upamiętnili swojego mieszkańca skromnym głazem, który ustawiono w parku, w pobliżu rodzinnego domu Ritchofenów.

Po zakończeniu I wojny światowej pamięć o "Czerwonym Baronie" i jego korzeniach oraz jego wojenna sława przyciągała do miasta turystów. W 1927 roku Świdnicę odwiedzili amerykańscy lotnicy, którzy chcieli sprawdzić, gdzie dorastał as lotnictwa. Skarżyli się wówczas, że nie mogą znaleźć głazu, który poświęcony był pamięci pilota. Po ich wizycie mówiono i pisano w Świdnicy, że kamień ten należy bardziej wyeksponować. Zamiast tego w 10. rocznicę śmierci Richthofena, przypadającą na 1928 rok, w pobliżu miejsca, gdzie usytuowano kamień wybudowano pomnik upamiętnienia jacy sławnego mieszkańca. Nie należał on do typowych tego typu budowli, jakich ówczesna Świdnica miała wiele, lecz było to okazałe mauzoleum.

 

 

 

Pozostałości Mauzoleum Czerwonego Barona

Idąc przez Park Kanonierów dochodzimy do wiaduktu kolejowego. Przejście przez niego sprawi, że niemalże nie zauważymy kiedy znajdziemy się już w drugim parku – zwanym obecnie Parkiem Sikorskiego. To w tym miejscu kumuluje się najwięcej wspomnień i śladów materialnych odnoszących się do Manfreda von Richthofena. To w nim bawił się jako dziecko ze swoim rodzeństwem – braćmi Lotharem, Bolkiem i siostrą Ilse, to tutaj spotykał się z przyjaciółmi, przez ten park przechodził, gdy szedł na lekcje do swojej pierwszej szkoły - gimnazjum przy ul.Franciszkańskiej. To wreszcie na wolnej od drzew przestrzeni tego parku wzdłuż nasypu kolejowego przynajmniej dwukrotnie lądował, gdy przylatywał na urlop do domu samolotem. To tutaj w pobliżu miejsca, gdzie lądował wybudowano mu w 1928 roku, okazały pomnik. Stało się to po tym, gdy w 1927 roku Świdnicę odwiedzili amerykańscy lotnicy, którzy chcieli sprawdzić poznać miejsce, w którym dorastał as lotnictwa. Skarżyli się wówczas, że nie mogą znaleźć głazu upamiętniającego śmierć Czerwonego Barona, który ufundowali po jego śmierci w 1918 roku ówcześni świdniczanie. Po ich wizycie mówiono i pisano w Świdnicy, że ten skromny kamień, znajdujący się na terenie parku, należy bardziej wyeksponować. Zamiast tego w 10. rocznicę śmierci Richthofena, przypadającą na 1928 rok, w pobliżu miejsca, gdzie usytuowano kamień wybudowano pomnik upamiętniający sławnego mieszkańca. Nie należał on do typowych tego typu budowli, jakich ówczesna Świdnica miała wiele, lecz było to okazałe mauzoleum, przed którym zasadzono kwiaty. Pozostałości kamiennego mauzoleum znajdują się do dziś w Parku Generała Sikorskiego – znajdziesz je dogi turysto w pobliżu nasypu kolejowego.

 

Samolot Czerwonego Barona.

Kilka kroków od pozostałości mauzoleum, przy głównej alei parkowej biegnącej w stronę domu Czerwonego Barona – od 2019 roku stoi replika czerwonego Fokkera DR 1. Samolotu, podobnego do tego, na którym u schyłku swojego młodego życia, latał Manfred von Richthofen. W tym trójpłatowcu Ritchofen 21 kwietnia 1918 roku wyruszył w swój ostatni lot. Wcześniej podniebne walki Czerwony Baron odnosił latając na dwupłatowcu Albatros D.II. Zarówno Fokkera jak i Albatrosa Manfred kazał przemalować na kolor jasnoczerwony (taki, jaki nosiła kawaleria Pułku Ułanów Cesarza Aleksandra III, w której to służył na początku wojny).W ten sposób chciał się wyróżnić i – czego był doskonale świadom - stał się bardziej widoczny dla swoich przeciwników, których nieustannie prowokował. Wówczas to zyskał wśród Brytyjczyków przydomek Red Barona (Czerwonego Barona), a wśród Francuzów Czerwonego Diabła i stał się za życia legendą, która jednocześnie budziła i grozę, i podziw.

Warto wiedzieć, że gdy Manfred von Richthofen, zafascynowany tym, co ówczesna prasa pisała o asach lotnictwa, postanowił spełnić swoje marzenie i także zostać pilotem myśliwskim nikt nie wróżył mu wielkiej kariery. Podczas lekcji, jakie odbywał na obowiązkowym kursie pilotażu pod Berlinem, miał problemy z lądowaniem i ciągle łamał podwozia samolotów treningowych. Nie był w stanie opanować najważniejszych umiejętności pilotażu w regulaminowym czasie szkoleń i musiał stale dokupywać dodatkowe godziny lotów treningowych. Do egzaminu podchodził aż cztery razy. Upragnioną licencję pilota zdobył tuż przed Bożym Narodzeniem w 1915 roku. Mimo iż nic nie zapowiadało, że będzie odnosił sukcesy w lotnictwie bojowym – szybko pokazał, że jest niezwykle ambitny.

Na początku 1917 roku Richthofen miał już na swym koncie 16 zwycięstw w powietrzu i został mianowany dowódcą eskadry Jasta 11, a następnie dowódcą pułku myśliwskiego - Jagdgeschwader I, który skupiał eskadry: Jasta 4, Jasta 6, Jasta 10 i Jasta 11). W chwili śmierci miał na swoim koncie 80. zwycięstw oficjalnie uznanych.


do góry